czwartek, 13 grudnia 2012

Rozdział 4

Ta notka znów z dedykacją dla Ushio i wszystkich innych czytelników.
Dziękuje bardzo za prawie 1000 wyświetleń strony, mam taka cichą nadzieje że już nie długo będę dziękować za 2000 wyświetleń.

Na razie prezentuje wersje bez poprawek. Do jutra popoprawiam przecinki i tak dalej.

4.IMPREZA


Dochodziła godzina 18. Obaj bracia udali się do swoich pokoi w celu przebrania się w ciuchy odpowiednie na tego typu spotkanie. Po chwili usłyszeli dzwonek do drzwi...
Od razu zeszli na dół aby otworzyć, jak się okazało pierwszy pojawił się Naruto. Ubrany był w ciemne jeansy, białą koszulkę a na to zarzuconą miał dość długą czarną koszulę.


- Yo, Sasuke, Itachi - Przywitał się.

- Cześć, jesteś jak na razie pierwszy - przywitał się starszy Uchiha. 

- Ciekawe czy w ogóle przyjdą..- zastanawiał się na głos Sasuke.

- Na pewno przyjdą, mimo wszystko to wciąż twoi przyjaciele... - zaczął blondyn.

- Zresztą spotkałem dzisiaj Sakure i mówiła że będzie - wtrącił Itachi.

- Ahh to przez ciebie spóźniła się dzisiaj rano. - zaśmiał się Uzumaki.

- Ty się nie wykręcaj tylko mów co między wami? - zapytał starszy z braci.

- Hee? To nie tak! - zaczął się tłumaczyć niebieskooki.

- Wybacz Naruto ale nie wmówisz mi że zwykła koleżanka robi ci śniadanka - mówiąc to wyszczerzył zęby.

- To na prawdę nie tak.. - próbował się bronić, lecz wtedy odezwał się Sasuke.

- A może wytłumaczysz nam to w środku? Czy zamierzacie obaj rozmawiać w drzwiach? - zadając drugie pytanie spojrzał na swojego brata z wyrzutem.

- Racja wchodź, dużo wygodniej się rozmawia na kanapie - powiedział Itachi kierując się powoli do salonu.
Gdy usiedli na kanapie Naruto wytłumaczył  im całą sprawę z Sakurą. Było już za pięć 18 gdy usłyszeli kolejny dzwonek do drzwi.
Cała trójka ruszyła do drzwi przywitać kolejnych gości. Jak się po chwili okazało przybyła cała drużyna Asumy, chwilę po nich zjawił się cały team Gaia potem Hinata a po niej Kiba i Shino którzy tachali ze sobą jakąś skrzynkę. Jak się chwile później okazało było to sake.

- Eee.. chłopaki ja nie mam nic przeciwko.. ale czy Hokage nie zabije mnie za rozpijanie nieletnich..? - zapytał niepewnie starszy z Uchiha. Odpowiedziała mu panując od kilku minut cisza, która przerwał Uzumaki.

- Spokojnie Itachi, my tak zawsze jedyne na co musisz uważać to żeby Lee nic nie pił bo wtedy lekko mu odbija. - mówiąc to skierował wzrok na Lee. 
Brakowało tylko Sakury. Znów zapadła krępująca cisza. Widać było że dziwnie się czują w obecności braci Uchiha. Nikt za bardzo nie wiedział jak powinien się zachować. Wtedy też głos zabrał Sasuke.

- Widzę po waszych minach że jak na razie ta impreza to kompletny nie wypał, i wcale się nie dziwie kto by tam się chciał z nami bawić - mówiąc to wskazał na Itachiego - W każdym razie korzystając z okazji że są tu prawie wszyscy chciałem was przeprosić za moje zachowanie.. - tu na chwilę przerwał, nie był dobry w przemowach a co dopiero w przepraszaniu kogokolwiek -  Naprawdę żałuję tego co zrobiłem i jak się zachowywałem mam nadzieję że mi wybaczycie i zaakceptujecie obecność mojego brata, bo to naprawdę porządny facet - zakończył śmiejąc się nerwowo. 

Wszyscy gapili się na niego z szeroko otwartymi oczyma, Sasuke Uchiha przepraszający kogoś był nie lada widokiem, ale śmiejący się Sasuke Uchiha to już była przesada, pierwszy nie wytrzymał Kiba i zaczął się donośnie śmiać, po chwili dołączyła do niego cała reszta.

- Z czego oni się śmieją - zapytał Naruto młodszy z braci Uchiha.

- Wybacz nam Sasuke.. haha.. ale widok jak się śmiejesz jest dla nas dość niecodziennym zjawiskiem.. haha - śmiał się dalej Uzumaki, a obaj bracia dołączyli do reszty łącząc się w rechocie. 

Gdy w końcu przestali się śmiać Naruto włączył muzykę i wszyscy zaczęli się bawić, co chwilę któreś z nich podchodziło do Sasuke i zadawało mu mnóstwo pytań lub po prostu rozmawiało z nim na różne błahe tematy.
Nawet Itachiemu udało się zamienić z każdym z nich po kilka zdań. Po paru minutach wszyscy zaczęli się zastanawiać gdzie podziała się Sakura, lecz po zapewnieniu Ino że przyjdzie, tylko trochę się spóźni kontynuowali zabawę. 
Dwie godziny po starcie imprezy usłyszeli dzwonek do drzwi, jako że Sasuke jako jeden z gospodarzy zabrał się za rozlewanie do kieliszków sake, a większość gości tak jak on sam była już ostro wstawiona to Itachi poszedł otworzyć. 
W drzwiach stała Sakura, była ubrana w białą koszule z rękawkami do łokci, z dość dużym dekoltem, do tego założyła dość krótką spódniczkę w czarno-czerwone paski, rozszerzającą się ku dołowi. Chcąc nie chcąc musiał stwierdzić że wygląda pięknie. Czarnooki patrzył się na nią jak zahipnotyzowany. Na całe szczęście szybko się opamiętał i zaprosił ją do środka.

- Świetnie wyglądasz - skomentował, gdy przechodzili korytarzem w stronę salonu.

- Ty też - odpowiedziała zawstydzona gdy znaleźli się w zatłoczonym salonie.

- Ehh.. Wybacz wygląda na to że wszyscy się upili... - westchnął Itachi.

- Nie wszyscy. Ty i Lee jesteście trzeźwi. - skomentowała ze śmiechem różowo-włosa.

- Poczekasz tu chwilkę? Muszę po coś iść. - oświadczył niespodziewanie.

- Jasne, pogadam sobie z Lee. - odparła i ruszyła w stronę kanapy na której siedział krzaczasto-brewego.

Czarnooki wszedł na piętro i zajrzał do pokoju Sasuke, chłopak leżał rozwalony w poprzek łóżka kompletnie zalany, lecz na jego twarzy widniał tak bardzo dawno nie widziany przez Itachiego uśmiech. Stanął na parapecie i zeskoczył z okna udając się w tylko sobie znanym kierunku.

W tym samym czasie w salonie zaczynała się niezła rozróba, mianowicie kiedy Sakura wyszła do łazienki Lee przez pomyłkę chwycił za jej szklankę wypijając jej zawartość jednym dużym łykiem, później wszystko potoczyło się błyskawicznie, Kiba sypnął jednym z swoich nietaktownych dowcipów czym uraził Ino i TenTen, Lee wczuwając się w role pijanego dżentelmena broniącego uczuć kobiet postanowił nabić trochę manier do głowy młodego Inuzuki lecz ten jakimś cudem zdążył się uchylić a cios trafił prosto w twarz Naruto, ten w odwecie zamachnął się pustą butelką lecz pod wpływem alkoholu spudłował i trafił w Kibe. Zaczęła się ostra bójka, na całe szczęście Sakura zaraz zeszła na dół w celu uspokojenia towarzystwa,  jako że nie chcieli jej słuchać każdy z nich oberwał prawym sierpowym i skończył nieprzytomny na ziemi. Wtedy też zadowolona ze swojego dzieła różowo-włosa zauważyła że w pokoju nie ma dziewczyn, weszła na piętro rezydencji aby je odnaleźć.
Szła długim korytarzem gdy spostrzegła uchylone lekko drzwi, zajrzała do środka. Znalazła się w małym, minimalistycznie urządzonym pokoiku, pod oknem stało średniej wielkości łóżko, a na nim leżały jej przyjaciółki. Wszystkie smacznie spały a Ino zabawnie pochrapywała, różowo-włosa uśmiechnęła się na ten uroczy widok i przykryła je kocem, po chwili wyszła z pokoju zamykając za sobą delikatnie drzwi. Zeszła z powrotem na dół aby sprawdzić czy Itachi nie wybył do ogrodu. 
Gdy była tuż przy drzwiach wejściowych te otworzyły się z cichym skrzypnięciem a jej oczom ukazała się postać Itachiego. 

- Hey Sakura, wybacz że mnie tak długo nie było, ale musiałem coś załatwić - mówiąc to wyciągnął bukiet róż z za pleców i uśmiechając się serdecznie.

- Chciałbym cię przeprosić w imieniu Sasuke za jego zachowanie, miał to zrobić osobiście ale sama wiesz w jakim większość jest stanie.. W każdym razie mój brat  zrobił to bo kierował się chęcią zemsty na mnie więc również czuję się za to odpowiedzialny - mówiąc to ostatnie spojrzał smutno na drewnianą podłogę w przedpokoju. Różowo-włosa długo milczała by po chwili przyjąć bukiet i zabrać głos.

-To bardzo miłe z twojej strony.. W życiu bym nie pomyślała że taki gbur jak on będzie chciał mnie przeprosić.. Co prawda tak jakby wyręczył się tobą, ale nie mam nic przeciwko. - mówiąc to pocałowała go w policzek. Itachi kompletnie się tego nie spodziewał więc dłuższą chwile stał nieruchomo wmurowany w ziemię, wyglądał trochę jak posąg. 

W tym czasie do Sakury powoli docierało co zrobiła. Pocałowała Itachiego Uchihe! Był to tylko całus w policzek nic zobowiązującego.. a może stało się tak z powodu alkoholu który wypiła.. mimo wszystko zna go dopiero od dwóch dni a jak by nie patrzeć był on mordercą i kryminalistą, tyle że gdy patrzyło się w jego czarne oczy miało się wrażenie że zatapia się w nieskończonych pokładach dobra jakie z nich płynęło. Jej rozmyślania przerwał głos Uchihy który zdążył już dojść do siebie.

- Eee.. To może wejdziemy do środka sprawdzić co z resztą? - zapytał starając się nie patrzeć jej w oczy.

- Dobry pomysł - odpowiedziała i ruszyła w głąb domu przysłaniając twarz włosami co miało na celu ukrycie rumieńców które pojawiły się na jej twarzy.

- Wow.. co tu się stało? - zapytał się Itachi, gdy dostrzegł pobojowisko w salonie i nieprzytomnych przyjaciół.

- Gome ale Lee niechcący się napił i mu odbiło.. zaczęli się bić, musiałam ich jakoś uspokoić.. - odpowiedziała Sakura rumieniąc się jeszcze bardziej.

- To ty ich tak załatwiłaś? Nieźle - stwierdził już bardziej swobodnie.

- Ehh to chyba impreza skończona? Trzeba ich odstawić do domów.. - powiedziała różowo-włosa.

- Chyba nie mamy innego wyboru. Podszedł do Naruto i przewiesił go sobie przez ramie, Sakura podeszła do niego i pomogła mu. 

Nie minęła godzina jak wszyscy bezpiecznie zostali przeniesieni do swoich domów. A Sakura i Itachi śmiali się ze stanu w jakim ich odtransportowali i min ich rodziców. Może nie było to specjalnie miłe ale ich wyraz twarzy rodziców Ino albo też Shikamaru był naprawdę zabawny, i te ich miny gdy orientowali się że w ich drzwiach stoi sam Itachi Uchiha. Siedzieli jeszcze trochę w rezydencji Uchiha rozmawiając na przeróżne tematy. Okazało się że starszy z Uchiha jest kompletnym przeciwieństwem Sasuke. Rozmawiali by jeszcze długo ale zrobiło się już bardzo późno dlatego różowo-włosa zabrała głos.

- To ja też będę już znikać. - powiedziała i ruszyła w stronę drzwi, machając mu na pożegnanie.

- Może cię odprowadzić? - zapytał uśmiechając się w swój typowy "serdeczny" sposób.

- Jasne czemu nie. - odpowiedziała.



Dość długo szli ulicami konohy, rozmawiając i podziwiając nocne niebo. Świetnie się ze sobą dogadywali. Itachi był jednym z jej nie licznych przyjaciół którzy potrafili wstrzymywać się od głupiego pajacowania. Zresztą nic w tym dziwnego w końcu był od nich starszy. Gdy dotarli pod drzwi jej domu pożegnali się, tym razem to Itachi pocałował ją w policzek. Dziewczyna szybko weszła do domu aby ukryć swoje rumieńce a Uchiha z uśmiechem na twarzy, ruszył w drogę powrotną do swojej posiadłości.


***************************************************************************
Przepraszam że tak kiepsko i za błędy ale powiem szczerze że pisałam ten rozdział lekko wstawiona.. W każdym razie mam nadzieje że jakoś go przetrawicie. Następny prawdopodobnie w sobotę, jeśli nie jutro. Rozdział 5 będzie pisany z perspektywy Sakury i Itachiego.

Bardzo proszę o komentarze.

Tutaj macie arta w ramach przeprosin za tak słabą notkę.








sobota, 8 grudnia 2012

Rozdział 3

Notka z dedykacją dla Ushio i wszystkich którzy to czytają.
Dziękuję za te przecinki i całą resztę, jesteś kochana. <3



3. PRZYGOTOWANIA

 Widzimy starą, lekko zniszczoną rezydencję, znajdującą się w zapomnianej
i opuszczonej dzielnicy klanu Uchiha. Budynek wielkością przypomina mały
pałac, a jego okna przysłonięte są ciemnymi żaluzjami. Na wielkiej
metalowej bramie widnieją symbole klanu Uchiha. Słyszymy uniesione głosy,
dobiegające z wnętrza rezydencji.


- ŻE CO?! - wydarł się Sasuke.

- Cii nie drzyj się tak, bo obudzisz pół wioski. - mruknął Itachi.

- Nie zgadzam się na żadną imprezę, wybij to sobie z głowy! - warknął
czarnooki.

- Daj spokój Sasuke, myślę, że to dobry pomysł... Przyjdą wszyscy twoi
przyjaciele, będziesz miał okazję ich przeprosić. - uśmiechnął się.

- Poza tym, mógłbyś już przestać zgrywać zimnego drania. Dobra, rozumiem,
zraniłem cię i nigdy całkiem mi nie wybaczysz tego, co ci zrobiłem, i wcale
ci się nie dziwię, ponieważ ja sam nie potrafię sobie wybaczyć, ale
przeszłości się nie cofnie, dlatego proszę cię, postarajmy się, aby było
jak dawniej - mówiąc to, stuknął go w czoło tak, jak to kiedyś miał w
zwyczaju.

Młodszy Uchiha długo milczał, rozmyślając nad tym, czy może całkiem
wybaczyć swojemu bratu to, co zrobił i zacząć wszystko od nowa. Gdy w końcu
zabrał głos wydawał się dużo pogodniejszy, dlatego odpowiedź na to pytanie
nasuwała się sama.

- Chyba masz rację.. To o której ta impreza? - zapytał, przewracając
wzrokiem w bardzo zabawny sposób, na co Itachi parsknął śmiechem.

- No i to jest mój braciszek! Impreza jest o 18, więc ja idę zrobić
zakupy, a ty posprzątaj tu. - zaśmiał się.

- Czemu to ty idziesz na zakupy, a ja mam sprzątać? - zapytał zawiedziony
Sasuke.

- Nie było mnie w wiosce dużo dłużej niż ciebie, chciałbym zobaczyć, co
się zmieniło. - mówiąc to, uśmiechnął się przyjaźnie.

- No dobra niech ci będzie - westchnął młodszy z braci i udał się do
schowka w poszukiwaniu jakichś przyborów do sprzątania, a Itachi wyszedł na
zakupy.



W tym samym czasie z jednego z domów w Konohagakure wybiegła różowowłosa
kunoichi.

- Sakura, gdzie ty tak pędzisz, a śniadanie?! - krzyczała pani Haruno.

- Zjem u Naruto, mamo! Obiecałam, że zrobię mu dzisiaj zakupy, aby miał
czas ogarnąć swoje mieszkanie!- odkrzyknęła i wbiegła w jedną z bocznych
uliczek.

Gdy w końcu dotarła na główną ulicę, gdzie znajdowała się większość
sklepów, zaczęła rozmyślać, co kupić oraz jak powinna się teraz zachowywać
wobec Sasuke. Niby powiedziała Naruto, że są już kwita, ale wciąż miała żal
do Uchihy, że zostawił ją tak po prostu ponad cztery lata temu. Była tak
bardzo zamyślona, że nie zauważyła ciemnowłosego mężczyzny idącego prosto
na nią. Zderzyli się ze sobą, czarnooki upuścił wszystkie zakupy, a
dziewczyna oprzytomniała.



-Gomenasai, zamyśliłam się - powiedziała podnosząc się powoli z ziemi.
Nieznajomy wstał jako pierwszy i podał jej dłoń.

- Wszystko w porządku... Sakura? - zapytał z troską, ale też lekko
zdziwiony.

- My się znamy? - zapytała kunoichi, przyglądając mu się po raz pierwszy
dokładnie. Facet wyglądał na parę lat starszego od niej, miał ładne
kruczoczarne włosy i czarne oczy. Ubrany był w czarną marynarkę, na jego
lewym ramieniu przewiązana była opaska ze znakiem wioski ukrytej w
liściach. Na szyi miał zawiązaną czarną apaszkę, co niewątpliwie dodawało
mu uroku. Dopiero po chwili zorientowała się z kim ma do czynienia.

-  Itachi-san? - zapytała niepewnie

- Hehe, rozumiem, że mnie nie poznałaś - uśmiechnął się serdecznie. **-
Nie dziwię ci się. Do tej pory widywałaś mnie tylko w różnego rodzaju
płaszczach jak np. Akatsuki - zaśmiał się.

- Gomen, Itachi-san, zamyśliłam się i na ciebie wpadłam.. - powiedziała
zawstydzona.

- Nie, to moja wina, miałem tyle zakupów przed sobą, że nie widziałem,
gdzie idę - odpowiedział, zbierając torby z zakupami z ziemi. Różowowłosa
od razu zaczęła mu pomagać, gdy w końcu skończyli zbierać wszystkie torby,
Sakura zauważyła, że wszyscy sklepikarze wpatrują się w nich zimnym
wzrokiem.

- Nie zwracaj uwagi, gapią się tak na mnie od rana.. rozumiem, że mam
swoje na sumieniu, ale czy od razu muszą na mnie patrzeć tym nienawistnym
spojrzeniem..? Ehh, będę się musiał przyzwyczaić - mruknął lekko zdołowany
Itachi.

- Nie przejmuj się - powiedziała. - Ja tam uważam, że jesteś świetny -
mruknęła cicho, sama nie wiedząc czemu go pociesza. Może dlatego że, mimo
iż był bratem Sasuke był bardzo otwartą i miłą osobą, a poza tym był dość
przystojny? Skarciła się w myślach. Nie może tak o nim myśleć, przecież
ledwo co go zna, poza tym jest od niej sporo starszy. Wtedy wpadło jej do
głowy jedno pytanie, które postanowiła mu zadać:

- Itachi-san, ile ty właściwie masz lat? - zapytała niepewnie.*

- Huh, ja? Za parę dni będzie 22. Swoją drogą dajmy spokój  z tym 
"san" w
końcu 5 lat różnicy między nami to nie aż tak dużo - uśmiechnął się
przyjaźnie. A ona go odwzajemniła.

- Gomen, Itachi, ale muszę znikać. Obiecałam Naruto, że pomogę mu ze
śniadaniem. Do zobaczenia na imprezie!- powiedziała różowowłosa i zaczęła
iść w kierunku jednego z licznych sklepów, przed którymi ustawione były
stragany z owocami i warzywami.



Itachi ruszył powoli do domu, przypatrując się budynkom. Większość z nich
była w staromodnym stylu, do tego bardzo poniszczona, przypominały te z
jego dzielnicy, ale zauważył też kilka całkiem nowych, pomalowanych w
wesołe kolory, które jednak świetnie współgrały ze swoim mniej nowoczesnym
i malowniczym otoczeniem. Ulice coraz bardziej się zaludniały, na szczęście
większość wolała wymijać go szerokim łukiem, dlatego nie musiał się
przeciskać przez tłumy. Szedł tak parę minut, gdy wreszcie dotarł do dawnej
dzielnicy klanu Uchiha, wiało w niej pustką. Itachi przypomniał sobie, jak
kiedyś ta dzielnica tętniła życiem, doskonale pamiętał panią Uruchi 
która wraz z mężem prowadziła piekarnię w ich dzielnicy, najdziwniejsze
było to, że nie mógł sobie przypomnieć, aby ją zabijał.. Tak cieszył się,
że od czasu, gdy podróżuje z Naruto, od czasu, gdy odzyskał Sasuke, nie
prześladują go już wspomnienia z tamtej nocy. Ale uważał, że to bardzo
dziwne, że nie może sobie przypomnieć wszystkich swoich ofiar. Ba, nie
potrafił nawet wytłumaczyć jakim cudem on sam w pojedynkę zdołał tak po
prostu zgładzić cały swój klan. Czuł się tak, jakby ktoś po prostu wymazał
z jego głowy połowę wspomnień z tamtej nocy.  Był tak bardzo pogrążony w
swoich myślach, że dopiero po chwili zorientował się, że jest już pod ich
domem. Wielka, pomalowana na biało rezydencja znajdowała się tuż za
metalową bramą, przed którą właśnie się znajdował , delikatnie odepchnął
jej jedno skrzydło, które zaskrzypiało cicho i wszedł na teren posesji.
Kierował się prosto w stronę wielkich dębowych drzwi, przystanął tuż pod
nimi i obejrzał się za siebie, oceniając stan ogrodu. Był cały zarośnięty,
wszędzie same chwasty. Postanowił, że jutro z samego rana spróbuje
doprowadzić ogród do jego dawnej świetności i wszedł do domu.
(Więcej informacji o Uruchi Uchiha.)





W tym samym czasie po domu młodego Uzumakiego krzątało się kilkanaście
klonów. Każdy z nich miał swoje własne zadanie. Jeden wycierał kurze, inny
mył naczynia, jeszcze inny okna. W tym czasie prawdziwy Naruto próbował
doprowadzić do porządku swoją garderobę, trudno było mu uwierzyć w to, że
kiedyś chodził tylko i wyłącznie w pomarańczowym dresie. Przecież taki
pomarańcz strasznie rzuca się w oczy, czym zmniejszał swoje szanse na dobre
ukrycie podczas misji.. Chociaż, gdy zastanowił się nad tym głębiej,
doszedł do wniosku, że kiedyś i tak nie robiłoby mu to różnicy, gdyż nigdy
nie starał się siedzieć w ukryciu, tylko zawsze, jak ten skończony idiota,
stawał na przeciw swojego oponenta i proponował mu walkę.

-Kuso.. ale ja byłem tępy - mruknął sam do siebie i zabrał się za dalsze
porządkowanie szafy, wszystkie pomarańczowe dresy schował do dolnej
szuflady, a na górne półki wypakował z torby swoje czarne podkoszulki.
Potem wyjął z niej dwie bluzy - jedną czarną, drugą białą i powiesił je na
wieszakach, po czym zamknął szafę z postanowieniem kupna kilku nowych
rzeczy. W końcu nie ma nawet w czym iść na imprezę do braci Uchiha.
Zaburczało mu w brzuchu, spojrzał na zegarek stojący na szafce nocnej, było
już po 9.

Gdzie ta Sakura, czyżby zapomniała o swojej obietnicy? Wcale nie chciał
jej wykorzystywać, sama mu to zaproponowała, a teraz się spóźnia, rozmyślał
niebieskooki, gdy usłyszał pukanie do drzwi. Odwołał wszystkie klony, które
skończyły już sprzątanie i poszedł otworzyć. Gdy otworzył drzwi, jego oczom
ukazała się Sakura z mnóstwem zakupów.



-Gomen za spóźnieni,e Naruto, ale nie uwierzysz, kogo spotkałam - zaczęła
się tłumaczyć różowowłosa. Lecz nim zdążyła powiedzieć coś więcej Naruto
przytknął jej palec do ust, po czym zabrał od niej torby i wpuścił ją do
środka.

- Nie musisz się tłumaczyć, Sakura-chan, przecież nie miałaś obowiązku
przychodzenia do mnie i robienia mi śniadania. - powiedział Uzumaki,
uśmiechając się szeroko.

- Wiem, ale chciałam tego, poza tym, gdy cię nie było dużo myślałam i
doszłam do wniosku, że musi ci być ciężko bez rodziców.. - ostatnie słowa
wypowiedziała niemal szeptem.

- Przecież ja nie jestem sam, mam ciebie, Irukę-sensei i
Kakashiego-sensei, i babunię Tsunade, i Jirayę-sensei oraz mnóstwo
przyjaciół, a nawet Sasuke - zakończył, śmiejąc się. Różowowłosa
uśmiechnęła się, słysząc te słowa. Wtedy też wpadło jej do głowy pewne
pytanie, zadała je nim zdążyła ugryźć się w język.

- Naruto, a ty w ogóle wiesz kim byli twoi rodzice? - spytała.

- Tak, wiem, ale to historia na inny dzień - odparł tajemniczo. Po chwili
oboje zaczęli rozpakowywać torby z zakupami. Uzumaki nigdy w życiu nie
miał, aż tak pełnej lodówki, gdy w końcu rozpakowali wszystko Sakura
próbowała odesłać go do pokoju, aby nie przeszkadzał jej w przygotowywaniu
śniadania, lecz jej próby spełzły na niczym, gdyż niebieskookiemu jakimś
cudem udało się uniknąć jej ostatecznego argumentu, czyli prawego
sierpowego. Ostatecznie oboje zabrali się za przygotowanie śniadania,
postawili na coś zwykłego, a mianowicie jajecznicę. Gdy wszystko było już
gotowe, zasiedli do stołu i zabrali się za jedzenie, rozmawiając w
międzyczasie o wielu różnych sprawach i śmiejąc się, co chwilę. Na koniec,
Naruto pozmywał i odprowadził Sakurę do Ino, gdyż dziewczyny postanowiły
udać się na zakupy. Gdy miał już wracać do domu, przypomniał sobie, że sam
nie ma, w co się ubrać i musi kupić sobie parę rzeczy. Wyjął z kieszeni
swój stary portfel w kształcie żaby i przeliczył pieniądze, nie było tego
dużo, ale powinno wystarczyć. Ruszył w stronę głównej ulicy handlowej
Konohy w celu znalezienia dość taniego sklepu z ubraniami. Gdy w końcu
dotarł na miejsce i natrafił na odpowiedni sklep, zabrał się za wybieranie
ciuchów.

Postawił na parę białych koszulek, dwie pary nowych jeansów oraz dwie
bluzy: jedna była cała czarna z białymi wirami na ramionach, druga
natomiast - biała z czarnymi wykończeniami i znakiem Konohy na piersi. Już
miał się kierować do kasy, gdy zobaczył na jednym z wieszaków czarną
satynową koszulę, od razu mu się spodobała, więc poszedł ją przymierzyć.
Pasowała idealnie, dodał ją do swoich zakupów, po czym skierował się do
kasy, gdzie za wszystko zapłacił. Wychodząc ze sklepu, był lekko podłamany
stanem swojego portfela, ale zadowolony z rzeczy, które udało mu się kupić.
Ruszył w stronę domu w celu zostawienia w nim swoich nowych nabytków i
udania się do Ichiraku na ramen.



Rezydencja klanu Uchiha, południe, z wnętrza budynku słyszymy dźwięk
tłuczonego szkła.



-Kuso! Zbiło się! - warknął Sasuke, zbierając szkło z podłogi.

- Nie przejmuj się, to tylko szklanka - zaśmiał się Itachi.

- Tyle, że to już druga dzisiaj.. Jak tak dalej pójdzie, to nie będziemy
mieli, w czym podawać napoi - stwierdził młodszy z braci.

- Nie dramatyzuj, trochę więcej pozytywnego myślenia, w końcu kiedy
ostatnio myłeś naczynia? Jak by nie patrzeć, obaj przez ponad cztery lata
jadaliśmy tylko w knajpach lub ktoś dla nas gotował - stwierdził rozbawiony
Itachi, wychodząc z kuchni do salonu.

Był pomalowany w dość ciemne kolory, jego wystrój kojarzył się z drogimi
hotelami w Kraju Ognia. Przesunął wielki stół z pod ściany na środek
pokoju, po czym zaczął stawiać na nim wszystko, co kupił; głównie chipsy,
napoje i różnego rodzaju małe przekąski. Gdy skończył, wrócił do kuchni,
gdzie czekał już na niego podgrzany przez Sasuke ramen.Żaden z nich nie
potrafił gotować, dlatego kupił im parę gotowych dań oraz książkę
kucharską. W końcu nie mogą całe życie jechać na daniach z torebki. Usiedli
na przeciwko siebie, przy małym kuchennym stoliku i zaczęli jeść. Żaden z
nich nic nie mówił, ale z ich wyrazów twarzy śmiało można było
wywnioskować, że są szczęśliwi z tego, że wrócili do domu i mają siebie
nawzajem. Po obiedzie zabrali się jeszcze za posprzątanie strychu, dzięki
czemu znaleźli sporo pamiątek rodzinnych, długo siedzieli oglądając
zdjęcia, by ostatecznie porozstawiać je w każdym możliwym miejscu w domu.
Dochodziła godzina 18. Obaj bracia udali się do swoich pokoi w celu
przebrania się w ciuchy odpowiednie na tego typu spotkanie. Po chwili
usłyszeli dzwonek do drzwi...

**************************************************************************

Gome za nudną notke ale nie miałam czasu ani chęci na pisanie. W każdym razie bardzo się starałam. Notka nie zachwyca jakością ani długością ale na pocieszenie we wtorek lub środę będzie notka z imprezy. Obiecuje że będzie ciekawsza i dłuższa niż dotychczasowe. Za wszelkie błędy przepraszam.